Kategoria: Instynkty i społeczeństwo

ZBRODNIA DAWNIEJ

Dawniej bowiem wojna, będąca „czystą zbrodnią i czystym gwał­tem” , na zasadzie daleko posuniętego paradoksu uznawała lojalność, poszanowanie nieprzyjaciela, odrzucała używanie niektórych typów broni, chwy­tów, .ciosów, godziła się na cały skomplikowany ceremoniał i rygorystyczną etykietę, dzięki którym dobre maniery szły

ZWIĄZEK MIĘDZY OKROPNOŚCIĄ WOJNY I JEJ PRESTIŻEM

A przecież w takiej właśnie chwili wojna spotyka się z największym entuzjaz­mem — zaczyna uchodzić za najwyższe dobro­dziejstwo, za samą zasadę świata. Nigdy jeszcze nie cieszyła się takim prestiżem, nigdy nie budziła tak lirycznych uczuć i religijnej wprost żarliwości. Siła

IM WIĘKSZY KONTRAST

Nic nie jest w sta­nie pozbawić jej ponurej chwały, łączącej się z fak­tem, że jest ona jedynym zjawiskiem w życiu współczesnych społeczeństw, które odciąga jed­nostki od ich osobistych trosk, by przenieść je nagle w inny świat, w którym nie należąc

SKALA ZJAWISKA

Skala zjawiska, miejsce, jakie zagarnia ono so­bie w przestrzeni i w czasie, wyjątkowe wręcz na­silenie, brutalny charakter wojny, która odrzu­ciwszy koronki i dworski ceremoniał objawiła swe prawdziwe oblicze czystego gwałtu — wszyst­ko to przemawia do ludzi zdjętych trwogą i prze­świadczonych,

WOJNA PRZEZNACZENIEM NARODÓW

Łatwo pojąć, że wojna, pełniąc funkcje dawnych uczt świątecznych, porusza i pociąga ludzi. Przy­pomina człowiekowi, że nie jest panem swego losu i że władające nim moce, wyrywając go z ło­na spokoju, mogą w każdej chwili zmiażdżyć go w swych trybach.

WŁASNA ZGUBA

Przystać na własną zgubę, mogąc równocześnie niszczyć wszystko, co ma kształt i imię — cóż za wspa­niałe dwoiste wyzwolenie z nudy życia wśród tylu małostkowych zakazów i przezornych uprzej­mości. Jako czas straszliwego wyniszczenia społe­czeństw, a zarazem punkt kulminacyjny ich egzy­stencji,

ZAMIANA FUNKCJI WOJNY I ŚWIĘTA

W społeczeństwach pierwotnych wojny, nie do­równując świętom skalą ani siłą wyrazu, przed­stawiały się dosyć mizernie. Były to bądź krótkie intermedia, wyprawy myśliwskie, grabieżcze lub odwetowe, bądź też zjawiska permanentne, two­rzące jakby osnowę egzystencji, zajęcia niewątpli­wie niebezpieczne, ale przez swą ciągłość

ZERWANIE UMÓW

Wojna natomiast powoduje zerwanie umów i przyjaźni, podsycając wszelkie sprzeczności. Święto jest przejawem nadmiaru życia i mocy twórczej, wojna zaś nie tylko daje początek nie­zliczonym klęskom, śmierci i zniszczeniu, ale też pociąga za sobą skutki nie mniej fatalne niż zniszczenia,

WOJNA — HARACZ SPŁACANY CYWILIZACJI

Czemu przypisać tego rodzaju odwrócenie sytua­cji? Jak to się dzieje, że paroksyzm społeczny tam rozpętuje siły twórcze, tu zaś — niszczycielskie,tam umacnia wspólnotę, tu pogłębia podział, ja­wiąc się już to jako źródło twórczego nadmiaru, już to jako wulkan śmiercionośnego gniewu?

CZARNE ŚWIĘTO

One to właśnie wyznaczają wojnie status czarnego święta i opacznej apoteozy. Dzięki nim wojna wywiera dziwny urok na religijną cząstkę duszy ludzkiej, która drży ze zgrozy i uniesienia, widząc, jak na wojnie moce śmierci i zniszczenia odnoszą nieuchronne zwycięstwo nad wszelkimi

GROŻĄCE NIEBEZPIECZEŃSTWO

Jak powiedział poeta, człowiek od niedawna umie „z ogniska mocy krzesać straszną iskrę”. Dzięki tej iskrze dwa mocarstwa, z których każde dominuje nad jednym kontynentem, uzyskały broń na miarę swej potęgi. Czy opanowanie energii atomowej, idące w parze z podziałem

RZECZYWISTOŚĆ SIĘGA MITU

Rzeczywistość sięga mitu: nabiera jego kosmicz­nych wymiarów, mogłaby, jak się zdaje, dopełnić jego wyroków. Wydaje się, że dziś mit powszech­nej zagłady, podobnie jak mit Zmierzchu Bogów, wyszedł poza sferę fantazji. A święto było właśnie kształtem fantazji, grą, tańcem, zabawą. Święto naśladowało

ŚMIERĆ KATA

Czytając artykuły, jakimi odnotowano w prasie śmierć Anatola Deiblera, „Mistrza” Republiki, można by pomyśleć, że społeczeństwo odkryło istnienie kata dopiero w chwili jego zgonu. W każ­dym razie naturalna śmierć rzadko kiedy wywo­łuje tyle komentarzy na temat osobnika nie cie­szącego się

NA CZOŁOWYM MIEJSCU

Wyglądało tak, jak gdyby jakiś potężny a tajemniczy zakaz zabraniał wspominać imienia Wyklętego, jak gdy­by jakaś sekretna a skuteczna przeszkoda nie do­puszczała nawet myśli o nim. Człowiek ten umiera i oto dzienniki obwieszcza­ją jego śmierć na czołowym miejscu, wybijając ją tytułami